Króliki nasze hobby

Forum o królikach i innych zwierzętach
Dzisiaj jest 12 gru 2018, 15:28

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
Post: 04 lut 2015, 19:10 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 sie 2012, 20:11
Posty: 802
Images: 149
GG: 0
Województwo: świętokrzyskie
Chyba nie ma hodowcy (ani chowacza) któremu w hodowli nie przytrafił się zmarnowany miot. :(
Zaglądamy do klatki, a tam zimne, porozrzucane młode, czasami nadjedzone :evil:
Swędzi ręka, żeby z tą wyrodną matką "zrobić porządek". :evil:

To najprostsze rozwiązanie, ale czy na pewno słuszne?
Nie za bardzo rozpędzamy się w osadzaniu samicy? A może.... wina jest po naszej stronie?
Rzecz jasna zdarzają się przypadki, że samica pomimo właściwej opieki nie chce wychowywać młodych, jednakże przypadki kiedy to hodowca popełnia błędy należą do większości. I na całe szczęście!
Szczęście bo ze swoim postępowaniem możemy coś zrobić i dochować się młodych po tej właśnie samicy. Zrzucenie winy na nią, nic nam nie da.

W takim razie co zrobić z samicą? Moim zdaniem dać jej szansę i przeanalizować co się mogło stać.

Przede wszystkim należy sobie odpowiedzieć na pytanie czy samica jest zdrowa. Dwa dni po wykocie da nam wyraźnie znać czy wszystko jest w porządku, czy pobiera pokarm i wodę i w jakiej ilości. Sprawdzenie stany sromu i sutków, temperatury ciała (porównanie ciepłoty uszu jej z innym królikiem) także coś nam powie. Na szczęście w znaczącej większości przypadków wszystko jest w porządku. (Jeśli nie, to weterynarz. W końcu jesteśmy odpowiedzialni za żywa istotę.)

Gdzie więc szukać przyczyn?
Moim zdaniem w behawioryzmie królika.
Musimy sobie zdawać sprawę, że jako gatunek króliki wykształciły pewne zachowania.
Po pierwsze w ich naturze nie leży stawianie dobra miotu ponad dobrem samicy. Wręcz przeciwnie. Dla dobra stada samica jest ważniejsza. Dorosła samica bez problemu wyda kolejny miot za 30-35 dni. Okres dorastania i dojrzewania młodych jest dłuższy.
Nie obrażajmy się więc na samicę za to ze funkcjonuje zgodnie z naturą i w przypadku kiedy jest chora, osłabiona, spragniona, wystraszona martwi się o siebie, a nie poświęca dzieciom. Taka po prostu jest, bo taka ją Pan Bóg Stworzył (dla niewierzących ewolucja :D )

Ta sama natura podpowiada jej, jak powinno wyglądać miejsce gdzie ma założyć gniazdo. Z reguły jest to najciemniejsze miejsce w oczku, ciemne jak nora królicza. Miejsce ciche, suche do którego nie docierają obce zapachy ani dźwięki.
Równie bezpieczne dla samicy powinno być otoczenie "nory" a więc królikarnia.
Te wszystkie elementy są szczególnie istotne u pierwiastek, doświadczone samice "wybaczą" na więcej błędów, ale nie tak do końca.

Odpowiedzmy więc sobie na pytanie. Czy klatka i królikarnia, w jakiej przebywała, zapewniała jej spokój i poczucie bezpieczeństwa? Czy zapewniliśmy jej to, czego potrzebuje jej natura?

*****************************************************************************************
Długo się zastanawiałem co doradzić hodowcom, których spotkało to niemile zdarzenie. Niewiele można, nie znając rozkładu królikarni, ani zwyczajów w rodzinie. :D
W sumie to "w ciemno" mogę doradzić cztery podstawowe kroki:
1. Nie zniechęcać się i jeśli samica jest zdrowa wykorzystać ruję poporodową i dopuścić do samca 2-3 dni po wykocie.
2. W miarę możliwości przenieść samicę do innego oczka/klatki bardziej spełniającego wymagania tego gatunku.
3. Przemyśleć co mogło być przyczyną, że samica w klatce nie czuła się dobrze.
4. Wprowadzić zakaz wchodzenia do królikarni osób postronnych. :D

Mogę zrobić jeszcze coś. :D
Opisać przypadki z mojej hodowli, do czego zachęcam wszystkich forumowiczów.

1. Na początku przygody z królikami bawiłem się w tworzenie "hybryd mięsnych" :mrgreen:
Samica NB (pierwiastka) pokryta samcem BOS urodziła dwa ogrooomne :shock: młode. Az się boje myśleć jak przebiegał poród. :oops: Była tak wymęczona, że dwa dni nie jadła. Moja wina.

2. Doświadczona WJS-ka zmarnowała trzeci miot (dwa pierwsze super) jakaś taka dzika się zrobiła. Wypatrzyłem winowajcę.
Mój ulubiony kocur znaczył teren. Upatrzył sobie zakalec jeden drzwiczki do tej właśnie klatki. Samica poszło na pięterko i skończył się problem. Moja wina

3. Samica pierwiastka zatupała mi młode na moich oczach :evil: Przeniosłem samice do innego oczka, a z tym jakoś schodziło ze sprzątaniem. Ja ci patrzę po dwóch dnia, a w kącie tam gdzie gniazdo coś się rusza? :shock:
Przyglądam się? A tu... myszka. :shock:
Myszy podgryzły szczelinę odpływu moczu w rogu tam gdzie akurat zrobiła gniazdo i przez gniazdo pchały się do klatki. Moja wina

4. Doświadczona OSC zamiast w kotniku jak zwykle okociła się z boku na stercie obornika. :shock:
Pół dnia myślałem i wymyśliłem. przestawiłem jej kotnik. Okociła się tam gdzie przy poprzednich wykotach była zacieniona część kotnika a tym razem ten konkretnie narożnik klatki był poza kotnikiem. Moja wina.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:22 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości

Rejestracja: 14 sty 2013, 19:55
Posty: 89
Images: 43
GG: 0
Miejsce zamieszkania: Nowogrodziec-Biłgoraj
Województwo: dolnośląskie
Płeć: Mężczyzna
Mialem przypadek w tegorocznych wykotach ze samica miala rozrzucone po klatce 5szt. mlodych wszystkie martwe. Okocila mi sie w tym samu dniu inna miala 10 mlodych zabralem jej 5szt i podrzucilem tamtej i jest wszystko ok mlode juz maja 6 tygodni.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:25 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 sie 2012, 20:11
Posty: 802
Images: 149
GG: 0
Województwo: świętokrzyskie
Jaki z tego wniosek? :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:28 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości

Rejestracja: 14 sty 2013, 19:55
Posty: 89
Images: 43
GG: 0
Miejsce zamieszkania: Nowogrodziec-Biłgoraj
Województwo: dolnośląskie
Płeć: Mężczyzna
Wydaje mi sie ze byl porod ciezki i dlatego tak bylo.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:29 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 sie 2012, 21:20
Posty: 465
Images: 41
GG: 0
Miejsce zamieszkania: Pułtusk
Województwo: mazowieckie
Warunki pogodowe - zimno w pomieszczeniu było i pomarzły


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:30 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 sie 2012, 20:11
Posty: 802
Images: 149
GG: 0
Województwo: świętokrzyskie
Bingo! Nie raz mi się zdarzyło, ale... kiedy było ciepło. Pozbierałem młode do gniazda. Dotrwały do wieczora kiedy samica doszła do siebie. :D

P.S
W naturze jest nieduża (młodych samica nie porozrzuca) sucha i ciepła (nie wychłodzą się) nora.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:40 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości

Rejestracja: 14 sty 2013, 19:55
Posty: 89
Images: 43
GG: 0
Miejsce zamieszkania: Nowogrodziec-Biłgoraj
Województwo: dolnośląskie
Płeć: Mężczyzna
Podejrzewam jakby mlode nie byly zamarzniete to by bylo tak jak mowicie wlozyl je do gniazda i by bylo wszysyko ok


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 lut 2015, 19:47 
Offline
napisał ponad 10 wiadomości
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 sie 2012, 21:20
Posty: 465
Images: 41
GG: 0
Miejsce zamieszkania: Pułtusk
Województwo: mazowieckie
Zmarzniecie młodych zdarza się również nawet i letnie dni - takie przypadki mi się zdarzyły. Oczywiście jest to małe prawdopodobieństwo że stanie się to w okresie letnim niż zimowym. Dlatego trzeba zapewnić jak najlepsze warunki samicy podczas wykotu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Profesjonalny Hosting

POWERED_BY

Hosting zapewnia KYLOS